[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Gdy się ocknął, leżał na podłodze maleńkiego pokoiku, obok dziwnego kształtu pryczy.
Nawet w stanie osłabienia i odwodnienia, uznał, że podłoga będzie wygodniejsza.
Wstał, oparł się o ścianę, aby nie upaść i rozejrzał się po otoczeniu. Pokoik miał może z
osiem stóp długości, akurat tyle, by zmieściła się prycza, mały, wielopoziomowy stolik oraz
holoekran interkomu. Na stole stał pojemnik z wodą. Chwycił go natychmiast, prawie minutę
spędził na badaniu, jak go otworzyć, a potem wypił dwa duże łyki. Woda była ciepła i pływały w
niej jakieś drobiny, o których wolał nie myśleć, ale smak miała niebiański.
Chciał wypić więcej, opróżnić pojemnik, ale wydało mu się, że gdzieś czytał czy słyszał, że
powinien pić często, ale umiarkowanie, do chwili odzyskania sił. Na próbę zrobił jeden krok, potem
drugi i przekonał się, że nie jest tak słaby, jak się spodziewał. Błękitne Diabły zabrały go ze słońca,
nim wyrządziło mu poważniejszą szkodę.
Drzwi pokoiku były zamknięte. Nie miał pojęcia, czy mają zamek i w tym momencie nie
obchodziło go to szczególnie. Zanim będzie mógł wykorzystać fakt, że tu się znalazł, upłynie co
najmniej godzina. Jeśli z tego, że znalazł się wewnątrz budynku wyniknie oczywiście jakakolwiek
korzyść.
Jeszcze parę razy przeszedł się od ściany do ściany, by rozruszać sztywne ciało, a potem
ostrożnie usiadł na skraju pryczy i po prostu rozkoszował się tym, że nie jest na słońcu. W pokoju
temperatura wynosiła może ze trzydzieści sześć stopni Celsjusza, ale w porównaniu z tym, co czuło
się na dworze, tu było chłodno i wygodnie.
Odczekał jeszcze pięć minut, a potem wstał i ponownie podjął spacer tam i z powrotem, tym
razem poczuł się silniejszy. W chwili, gdy zbliżał się do przeciwległej ściany, usłyszał głos.
- Widzę, że się wreszcie obudziłeś, Lodziarzu - powiedział chłodny, beznamiętny, skądś
znajomy głos.
Odwróciwszy się zobaczył na holoekranie twarz młodej kobiety. Przyjrzał się jej dokładnie.
Kości policzkowe miała wydatniejsze, podbródek odrobinę bardziej spiczasty, włosy o ton
ciemniejsze, ale to była bez wątpienia ona. Tylko oczy zmieniły się nie do poznania; zdawały się
dziwne, dalekie, niemal obce.
- Wiele czasu upłynęło - powiedział wreszcie.
- Czternaście lat - odrzekła Penelopa Bailey.
CZZ 5
KSIGA WYROCZNI
28
- Czuję się chory i zmęczony czekaniem - zauważył Indianiec, gdy wraz z Broussardem
siedzieli w jego pokoju w ambasadzie. - Myślę, że właśnie nadszedł czas, by wziąć się do roboty.
- Sądziłem, że nie zrobi pan nic, dopóki nie pokaże się Gwizdacz - odpowiedział Broussard.
- Zdaje mi się, że Błękitne Diabły zabiły go na jednym z księżyców, więc w ogóle się nie
pokaże.
Indianiec wstał i zaczął niecierpliwie przechadzać się po pokoju. Broussard wpatrywał się w
niego, próbując zrozumieć, jakie zaszły w nim zmiany w ciągu ostatnich paru dni. Stał się bardziej
drażliwy i niespokojny, miewał też gwałtowne wybuchy złego humoru. To po prostu nie pasowało
do zimnego profesjonalisty, z którym Broussard dotychczas pracował, więc młody człowiek był
prawdziwie zaniepokojony stanem umysłu Indiańca.
- Gdzie on, u diabła, jest? - mruknął Indianiec, waląc pięścią w ścianę. - Nie mogę już dłużej
czekać!
- Nie wyznaczono panu konkretnego terminu zabicia Wyroczni - zauważył Broussard. - A
jeśli tak, to nic mi pan o tym nie mówił.
- Mam osobisty termin - warknął Indianiec. - I prawie go osiągnąłem.
- Osobisty termin? - powtórzył zdziwiony Broussard.
- Po prostu zamknij się i pozwól mi pomyśleć.
- Mogę wyjść z pokoju, jeśli pan sobie tego życzy.
- Wyjdz, zostań... Nie interesuje mnie, co zrobisz.
Nadal przemierzał pokój, coraz szybciej, więc po kilku minutach Broussard podszedł do
drzwi i udał się do własnej kwatery, głęboko zaniepokojony zmianą, która dotknęła jego
przełożonego.
Wreszcie Indianiec zatrzymał się przed komputerem i zagapił się na niego, jakby to była
jakaś nadzwyczajna maszyna, której nigdy przedtem nie widział. Wreszcie jego zamglone oczy o
dzikim wyrazie rozjaśniły się i Indianiec usiadł przy aparacie.
- Włącz się - rozkazał.
- Włączony - odpowiedział komputer. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • imuzyka.prv.pl