[ Pobierz całość w formacie PDF ]
48
Boję się, że zacznie mi na nim zależeć, a potem on mi złamie
serce.
Guido by mu wówczas kości połamał powiedziała Skye.
Chyba mu tego nie powiedział? przestraszyła się Holly.
Znasz Guida. Skye wzruszyła ramionami. On ma silnie
rozwinięty instynkt opiekuńczy. Szczególnie w stosunku do ciebie.
Obiecał mi, że przestanie być taki opiekuńczy,
I to, że przestanie się objadać lodami, też ci obiecał. I co z tego?
Z czego? zapytał Guido, wchodząc do domku Holly wraz z
pozostałymi mężczyznami.
Chodzi o to, że obiecałeś nie jeść lodów wytknęła mu Holly. Od
razu zauważyła podążającego za Byronem Ricka.
Ograniczam się. Guido spuścił głowę.
Gdybyś miał pojęcie, ile jest w nich kalorii... zaczęła Skye.
Nie chcę o niczym wiedzieć przerwał jej Guido. A tort
czekoladowy jest niskokaloryczny?
Czasami jest uśmiechnęła się do niego Holly. Kroi się go na
kawałki, żeby kalorie wywietrzały.
Ile dziś przegrałeś? zapytała Skye Whita.
Dwadzieścia dolców. Tym razem postanowiliśmy przeznaczyć całą
sumę na schroniska dla bezdomnych.
A ty ile przegrałeś, Rick? zapytała Holly.
Dlaczego uważasz, że przegrałem?
Bo wiem, że nikt nie gra w pokera tak dobrze jak Byron.
Trafiła kosa na kamień uśmiechnął się Rick.
To niesamowite zdziwiła się Holly. Nigdy nikt taki nam się tu
nie trafił. A skąd wiedziałeś, że oni grają?
Byron mnie zaprosił.
Byron, co to za nowe metody treningowe? Demoralizujesz
kursantów, wciągając ich w gry hazardowe. Holly żartobliwie pogroziła
Byronowi palcem.
49
A co miałem zrobić? bronił się Byron. Ten facet czuł się
osamotniony i szukał jakiejś rozrywki. Powinienem go spławić?
Fakt wtrącił się Rick. W każdą środę grywam z kolegami w
pokera. Lubię takie męskie spotkania.
Tylko dlatego są typowo męskie, że oni nie chcą ze mną grać
powiedziała Holly.
Dlaczego? Zadajesz im głupie pytania, czy nie możesz pojąć, o co
w tej grze chodzi? zapytał kpiąco Rick.
Powiesz mu, czy ja mam powiedzieć? zapytała Holly Byrona.
Nie dopuszczamy jej do gry, bo zawsze nas ogrywa oświadczył
Byron.
No właśnie. Holly wstała. A teraz podam wam herbatę.
Pomogę ci zaofiarował się Rick, drepcząc za nią jak wierny
piesek.
Patrzył w milczeniu na krzątającą się po kuchni Holly. Wyjęła z
pudełka garść herbacianych liści i wsypała je do imbryka. Rick
zauważył ten imbryk, gdy tylko wszedł do kuchni. Na całym świecie nie
było chyba drugiego takiego naczynia. Miało ono kształt różowego
hipopotama z długimi czarnymi rzęsami i białą plamą na uchu. Rick
wiedział już, że Holly Redmond ma własny, niepowtarzalny sposób na
życie i że otacza się tylko takimi przedmiotami, które do tego sposobu
pasują.
I Ciekawe, czy ona w łóżku też jest taka twórcza i pełna inwencji,
pomyślał Rick. Może też lubi wolność i eksperymenty? Holly czuła na
sobie jego wzrok. Bez trudu mogła się domyślić, co mu chodzi po głowie.
Naprawdę zdziwiła ją tylko własna reakcja na to jego spojrzenie. Czuła
się tak, jakby jednocześnie leciała na lotni i płynęła tratwą po
wezbranym górskim potoku. Było to uczucie porównywalne z tym,
którego doświadczała we własnej kuchni pod ekscytującym spojrzeniem
Ricka. Jego ciemne oczy hipnotyzowały ją. Sprawiały, że musiała do
niego podejść...
50
Elektryczny czajnik cichym kliknięciem obwieścił, że woda się
zagotowała, Holly drgnęła gwałtownie. Może to i lepiej, pomyślała.
Muszę się zająć parzeniem herbaty, a nie jakimiś głupotami.
Rick wciąż milczał i ani przez chwilę nie przestał na nią patrzeć.
Holly chciała powiedzieć coś, co przerwałoby wreszcie tę nieznośną
ciszę, ale nic sensownego nie przychodziło jej do głowy. Na szczęście
pomógł jej imbryczek, do którego właśnie nalewała wrzątek. O czymś
takim można było rozmawiać bez końca.
Jak ci się podoba mój imbryk? zapytała. Nie czekając na
odpowiedz, mówiła dalej: Kupiłam go na pchlim targu w Kolorado. W
ogóle te imbryczki to interesujące przedmioty. Zaczęto je wytwarzać w
okresie dynastii Ming, na początku szesnastego wieku. Są ludzie, którzy
kolekcjonują imbryki do herbaty.
Holly wciąż paplała, a Rick wpatrywał siew nią jak urzeczony.
Uznała, że koniecznie musi mówić dalej.
Pewnie nieraz się zastanawiałeś, jak to się stało, że ludzie w ogóle
zaczęli pić to zielsko. Według legendy gałąz herbacianego krzewu
wpadła przypadkiem do kociołka z wrzątkiem, gotowanym dla
chińskiego cesarza Shen Neng. Podobno tak mu się spodobał smak i
zapach tego naparu, że od tego czasu Chińczycy zaczęli pić herbatę. No,
a teraz wszyscy ją pijemy.
Jesteś chodzącą encyklopedią, Holly. Rick pokiwał głową z
podziwem.
A ty jesteś chodzącą bombą zegarową, pomyślała Holly, wściekła na
siebie i na cały świat przy okazji. Ta złość nawet ją ucieszyła. Wolała
[ Pobierz całość w formacie PDF ]